Infolinia czynna 7 dni w tygodniu 222 210 800
burza na wsi

Ubezpieczenie od klimatu. Na co zwrócić uwagę w kontekście polisy?

Piotr Romanowski Piotr Romanowski

Zmiany klimatu to już nie tylko problem środowiskowy – stały się realnym ryzykiem finansowym, które coraz mocniej dotyka przedsiębiorstwa i rynki. Ekstremalne zjawiska pogodowe, transformacja w kierunku niskoemisyjnej gospodarki oraz rosnąca liczba pozwów

Jak trafnie zauważono na łamach Dziennika Ubezpieczeniowego, kryzys klimatyczny „wkrada się przez szpary w naszych skrzynkach pocztowych” pod postacią anulowanych lub nieodnawianych polis oraz drastycznych wzrostów stawek ubezpieczeniowych. W efekcie zarządy i dyrektorzy finansowi (CFO) muszą dziś postrzegać klimat jako jedno z kluczowych ryzyk finansowych i strategicznych – porównywalne z ryzykiem rynkowym czy kredytowym – i odpowiednio integrować je w zarządzanie firmą. 

Szukasz ubezpieczenia nieruchomości dla swojej firmy lub gospodarstwa? Skontaktuj się z Poliseo - pomożemy w doborze najkorzystniejszej oferty. 

Trzy wymiary ryzyka klimatycznego a finanse firmy

Ryzyko fizyczne to bezpośrednie skutki zjawisk pogodowych i klimatycznych – takich jak burze, powodzie, pożary, susze czy ekstremalne temperatury – które mogą uszkodzić majątek firmy, przerwać działalność operacyjną i wygenerować niespodziewane koszty. Statystyki pokazują, że częstotliwość i skala katastrof rośnie. W 2024 r. na świecie odnotowano co najmniej 27 poważnych klęsk żywiołowych (prawie rekord z 2023 r.). Globalne straty ekonomiczne z powodu katastrof naturalnych sięgnęły około 320 mld dolarów, z czego ubezpieczone straty wyniosły ok. 137 mld dolarów. Jeszcze dekadę temu roczne straty ubezpieczone liczono w dziesiątkach miliardów dolarów – dziś to setki miliardów. Konsekwencją są rosnące wypłaty odszkodowań i wyższe koszty ubezpieczeń, co bezpośrednio obciąża przepływy pieniężne (cash flow) firm dotkniętych katastrofami. Przykładowo, wrześniowa powódź na Dolnym Śląsku w 2024 r. wymusiła wielomilionowe akcje ratunkowe i odszkodowania, choć dzięki środkom zapobiegawczym – takim jak zbiornik retencyjny w Raciborzu – udało się ograniczyć skalę zniszczeń. W Polsce firmy ubezpieczeniowe w latach 2016–2021 zgłosiły nadzorcy łącznie 273 zdarzenia o charakterze katastroficznym, wypłacając 3,622 mld zł odszkodowań. Dominowały szkody spowodowane nawalnymi deszczami, podtopieniami, huraganami i gradem. Takie nieprzewidziane wydatki mogą znacząco naruszyć płynność finansową przedsiębiorstw, zwłaszcza jeśli straty nie są w pełni pokryte ubezpieczeniem.

Ryzyko transformacji (przejścia) wynika z przeobrażeń regulacyjnych, rynkowych i technologicznych w ramach walki ze zmianami klimatu. Polityka klimatyczna i dążenie do gospodarki niskoemisyjnej oznacza m.in. nowe regulacje (np. podatki od emisji CO₂, standardy emisyjne, wymogi raportowania ESG), zmiany preferencji konsumentów, a także potencjalną utratę wartości aktywów wysokoemisyjnych. Dla przedsiębiorstw w sektorach uzależnionych od paliw kopalnych lub generujących duży ślad węglowy to ryzyko przekłada się na wyższe koszty operacyjne i inwestycyjne (np. konieczność modernizacji technologii produkcji, zakupu uprawnień do emisji) oraz na możliwe odpisy aktualizujące wartość aktywów (tzw. stranded assets). Przykładowo, elektrownie węglowe czy infrastruktura wydobywcza ropy mogą stać się przedwcześnie niezdatne do użytku lub nieopłacalne, co będzie musiało zostać odzwierciedlone w bilansie jako utrata wartości. Ubezpieczyciele również coraz baczniej analizują ryzyka transformacyjne – według badania PIU najczęściej wskazywanym zagrożeniem przejściowym jest spadek wartości inwestycji finansowych (papierów wartościowych) w związku ze zmianami klimatycznymi. Ponadto ograniczanie finansowania i ubezpieczania tzw. brown assets już się zaczęło: wiele globalnych instytucji ubezpieczeniowych wycofuje się ze wspierania projektów węglowych czy wysokoemisyjnych, co oznacza dla takich firm trudności z uzyskaniem ochrony ubezpieczeniowej i kredytowania. Jest to realny problem – w badaniu polskiego rynku wskazano ryzyko ograniczenia pojemności reasekuracyjnej dla <brązowych> ryzyk jako jedno z istotnych zagrożeń transformacyjnych. Dla przedsiębiorstw skutkuje to m.in. wyższymi stawkami za ubezpieczenia lub wręcz brakiem dostępnej ochrony dla pewnych rodzajów działalności (np. kopalnie, energetyka węglowa), co przekłada się na zwiększone ryzyko finansowe pozostające w bilansie.

Ryzyko odpowiedzialności (klimatycznej) obejmuje roszczenia i procesy prawne związane ze szkodami klimatycznymi. Coraz więcej podmiotów – od społeczności lokalnych po akcjonariuszy – pozywa rządy i firmy, zarzucając im przyczynianie się do zmiany klimatu lub niedostateczne reagowanie na jej skutki. W skali globalnej wniesiono już prawie 3000 pozwów klimatycznych przeciw różnym podmiotom, z czego rosnąca część dotyczy korporacji i ich menedżerów. Jak wynika z analiz Grantham Research Institute, od 2015 r. złożono około 230 spraw przeciw firmom i stowarzyszeniom branżowym, przy czym dwie trzecie z nich rozpoczęto od 2020 r.. Tego typu postępowania mogą dotyczyć np. szkód wyrządzonych emisjami gazów cieplarnianych (zasada „polluter pays”), wprowadzania opinii publicznej w błąd co do działań proklimatycznych firmy (greenwashing), czy zaniechań zarządu w uwzględnianiu ryzyk klimatycznych. Dla przedsiębiorstwa skutki mogą być dotkliwe finansowo – od kosztów prawnych i potencjalnych odszkodowań, po straty reputacyjne wpływające na wartość firmy. Co ważne, ubezpieczenia odpowiedzialności (np. polisy D&O dla władz spółek czy OC ogólne) również zaczynają uwzględniać ten czynnik: ubezpieczyciele analizują ekspozycję firmy na ryzyko pozwów klimatycznych i mogą ograniczać zakres ochrony lub podnosić składkę, jeśli firma nie prowadzi odpowiedzialnej polityki klimatycznej. To dodatkowy sposób, w jaki klimat przekłada się na koszty ubezpieczenia oraz potencjalne zobowiązania w bilansie – np. rezerwy na przyszłe spory sądowe.

Wpływ zmian klimatu na cash flow i bilans przedsiębiorstw

Wszystkie powyższe wymiary ryzyka klimatycznego wpływają na finansowe zdrowie firmy. Cash flow operacyjny może ucierpieć zarówno wskutek przerw w działalności (np. przestój fabryki po huraganie czy suszy ograniczającej dostęp do wody przemysłowej), jak i wskutek nagłych wydatków na naprawy i odtworzenie majątku po szkodzie. Przykładowo, przerwy produkcyjne spowodowane klęskami żywiołowymi w 2024 r. wygenerowały miliardowe straty – powodzie w samym tylko Teksasie w lipcu 2025 r. przyniosły ok. 1 mld USD strat i setki ofiar. Jeśli firma nie posiadała adekwatnej polisy pokrywającej business interruption (BI), oznacza to utracone przychody i płynność. Z kolei wydatki kapitałowe mogą wzrosnąć ze względu na inwestycje w adaptację i zabezpieczenia (budowy wałów przeciwpowodziowych, modernizacje urządzeń chłodniczych pod kątem upałów, systemy przeciwpożarowe itp.), które stają się niezbędne, by sprostać nowym warunkom klimatycznym i wymaganiom ubezpieczycieli. Firmy świadome ryzyka klimatycznego traktują te nakłady jako inwestycję chroniącą ich przyszłe przepływy finansowe – choć krótkoterminowo obciążają one budżet, długofalowo mogą decydować o przetrwaniu biznesu lub wysokości składek ubezpieczeniowych.

Bilans firmy również odczuwa skutki klimatu. Po stronie aktywów mamy potencjalne straty wartości majątku: nieruchomości w strefach zalewowych czy zagrożonych pożarami mogą stracić na wartości rynkowej lub stać się niezdolne do użytkowania (co oznacza odpis w bilansie). Jak obrazowo ujął jeden z szefów globalnego ubezpieczyciela (Allianz), „ogień i woda niszczą kapitał – zalane domy tracą wartość, przegrzane miasta przestają nadawać się do zamieszkania, całe klasy aktywów tracą na wartości w czasie rzeczywistym”. Jeśli ocieplenie przekroczy 2–3°C, całe regiony mogą stać się nieubezpieczalne, bo wymagane składki przekroczyłyby możliwości płatnicze klientów. To z kolei oznacza, że aktywa na tych obszarach przestaną być akceptowalne jako zabezpieczenie finansowe (np. banki nie udzielą kredytu pod hipotekę budynku bez ubezpieczenia) – co de facto dewastuje ich wartość dla właściciela. Po stronie pasywów bilansu kluczowym zagadnieniem jest zobowiązanie z tytułu ryzyka – czyli wszelkie potencjalne straty, które firma musiałaby pokryć z własnych środków. Im mniej ryzyka udaje się transferować (przez ubezpieczenia czy inne instrumenty finansowe), tym większą część tego hipotetycznego ciężaru firma dźwiga w swoim bilansie w postaci ukrytego długu ryzyka. Należy pamiętać, że zdolność pokrycia strat ze środków własnych jest ograniczona – nawet duże korporacje nie utrzymują nadmiernych rezerw gotówkowych „na kataklizmy”. Stąd ubezpieczenie staje się pierwszą linią obrony bilansu: właściwie dobrany program ubezpieczeniowy może zapobiec sytuacji, w której jednorazowe zdarzenie klimatyczne wymazuje wieloletnie zyski czy nawet doprowadza firmę do niewypłacalności. Jak podkreślono w raporcie Polskiej Izby Ubezpieczeń „Klimat rosnących strat” (2023), jeśli świat zrealizuje cele Porozumienia Paryskiego, polska gospodarka i tak poniesie spadek PKB o około 3% z powodu zmian klimatu – a w pesymistycznym scenariuszu (przy braku ograniczenia emisji) spadek ten może sięgnąć 10% PKB. To pokazuje skalę makroekonomicznych konsekwencji, które przekładają się również na poziom pojedynczych bilansów firm. W tym kontekście korzystanie z ubezpieczeń i innych form transferu ryzyka to nie tylko kwestia operacyjna, ale element strategicznej ochrony wartości firmy.

Ubezpieczyciele zaostrzają kurs: wpływ klimatu na underwriting

Rosnąca szkodowość klimatyczna zmienia podejście ubezpieczycieli do underwritingu i oceny ryzyka. Zakłady ubezpieczeń coraz wnikliwiej analizują profil klimatyczny klientów – zarówno pod kątem ryzyk fizycznych (lokalizacja aktywów firmy, ich odporność na ekstremalne zjawiska), jak i działań prewencyjnych czy planów redukcji emisji. Tradycyjne modele aktuarialne oparte na danych historycznych przestają wystarczać, ponieważ klimat przestał być stabilny. W praktyce większy nacisk kładzie się na predykcje i scenariusze niż na wyłącznie statystyki z przeszłości. Firmy ubezpieczeniowe inwestują w dane klimatyczne, mapy zagrożeń i modelowanie katastrof, a od klientów oczekują ujawniania informacji o ekspozycji na zmiany klimatu. Dla przedsiębiorstw oznacza to, że już na etapie zawierania umowy ubezpieczenia muszą wykazać się odpowiedzialnym podejściem: np. czy mają zabezpieczenia przeciwpowodziowe na terenie zakładu, czy wdrożyły plany ciągłości działania na wypadek awarii prądu w trakcie fali upałów itp. Jeżeli ryzyko uznane zostanie za zbyt wysokie – składka może być zaporowa albo ubezpieczyciel w ogóle odmówi ochrony.

W skrajnych przypadkach coraz częściej dochodzi do sytuacji, że ubezpieczyciele wycofują się z niektórych regionów lub rodzajów ryzyk. Głośno było o przykładach z USA, gdzie firmy ubezpieczeniowe masowo nie przedłużają polis właścicielom domów na obszarach trapiących przez pożary czy huragany – w latach 2018–2024 w samych Stanach odmówiono odnowienia niemal 1,9 mln polis mieszkaniowych. Także w Europie pojawia się ryzyko „białych plam” na mapie ubezpieczeń. Prezes Allianz, Günther Thallinger, alarmował niedawno, że przy ociepleniu o 2–3°C „całe regiony staną się nie do ubezpieczenia” z powodów czysto matematycznych – składki potrzebne na pokrycie ryzyka przekroczą akceptowalny poziom dla klientów. Oznaki tego widać już teraz: w niektórych rejonach świata regulatorzy próbują balansować między ochroną konsumentów a stabilnością rynku – np. w USA władze stanowe godzą się na duże podwyżki stawek tylko pod warunkiem, że ubezpieczyciele nie wycofają się całkowicie z zagrożonych obszarów.

Dla przedsiębiorstw rosnące wymagania underwritingowe oznaczają konieczność poprawy własnego ryzyka. Firmy, które inwestują w prewencję i adaptację (np. instalują tryskacze, wzmacniają konstrukcje budynków, przenoszą magazyny poza strefy zagrożenia), mogą liczyć na względnie lepsze warunki – ubezpieczyciel doceni niższą oczekiwaną szkodowość. Z kolei brak działań może skutkować nie tylko wyższą składką, ale wręcz niższym limitem sumy ubezpieczenia lub dodatkowymi wyłączeniami odpowiedzialności w polisie. Przykładowo, zakład chemiczny bez zabezpieczeń przed skutkami ulewnych deszczy może otrzymać ofertę ubezpieczenia z wykluczeniem szkód spowodowanych przez opady powyżej określonego poziomu. Tym samym klimat wpływa na zdolność ubezpieczeniową przedsiębiorstw – podobnie jak bank ocenia zdolność kredytową, tak ubezpieczyciel ocenia dziś „zdolność ubezpieczeniową” firmy pod kątem klimatu. W skrajnym scenariuszu firma o bardzo wysokim ryzyku (np. infrastruktura na obszarze regularnie pustoszonym przez huragany) może zostać praktycznie nieubezpieczalna w komercyjnym rynku, co zmusza ją do szukania alternatywnych rozwiązań.

Ubezpieczenia majątkowe, BI, parametryczne – tarcza dla cash flow

Trudno wyobrazić sobie zarządzanie ryzykiem klimatycznym bez odpowiedniego programu ubezpieczeniowego. Polisy majątkowe (Property) chronią fizyczne aktywa firmy – budynki, maszyny, zapasy – przed skutkami zdarzeń takich jak pożar, huragan, powódź czy grad. W obliczu nasilających się anomalii pogodowych właściwa suma ubezpieczenia i zakres (obejmujący wszystkie istotne ryzyka klimatyczne) to podstawa. Równie ważne są ubezpieczenia od utraty zysku (Business Interruption, BI), które zapewniają firmie środki na pokrycie utraconej marży i stałych kosztów podczas przestoju wywołanego szkodą. Jak pokazuje praktyka, szkody pośrednie często przewyższają bezpośrednie – np. po zalaniu kluczowej fabryki straty z tytułu wstrzymania produkcji mogą narastać każdego dnia. Dobrze skonstruowana polisa BI z odpowiednim okresem odszkodowawczym (np. 12 czy 18 miesięcy) pozwala utrzymać cash flow firmy mimo katastrofy, co może zdecydować o przetrwaniu biznesu.

Coraz większą popularność zdobywają ubezpieczenia parametryczne, które wypłacają ustalone kwoty po zajściu zdefiniowanego zjawiska (np. przekroczenie określonej prędkości wiatru, sumy opadów lub wysokości temperatury) – bez konieczności udowadniania tradycyjnej szkody. Rozwiązania parametryczne szczególnie sprawdzają się przy ryzykach klimatycznych trudnych do ubezpieczenia klasycznie lub tam, gdzie kluczowy jest czas wypłaty. Przykładem może być ubezpieczenie od suszy dla sektora rolnego czy od braku śniegu dla branży narciarskiej – parametry (opad, pokrywa śnieżna) są obiektywne, a odszkodowanie może zostać wypłacone błyskawicznie po odczycie danych ze stacji meteorologicznej, co zapewnia szybki zastrzyk gotówki poszkodowanemu przedsiębiorstwu. Firmy wykorzystują też polisy parametryczne jako uzupełnienie tradycyjnego programu – np. aby pokryć luki w ochronie (deductible gap) czy zjawiska wyłączone z typowej polisy. W dobie zmian klimatu, gdy modele historyczne zawodzą, parametryki pozwalają przenieść ciężar dowodu szkody z klienta na naturę (wystąpił parametr – wypłacamy). To zwiększa pewność finansowania ryzyka, choć oczywiście wymaga starannego zaprojektowania (tzw. basis risk, czyli ryzyko niedopasowania parametru do realnych strat, musi być akceptowalnie niskie).

Kaptywy i alternatywne transfery ryzyka

Gdy rynek ubezpieczeń komercyjnych staje się drogi lub ograniczony, dużym firmom z pomocą przychodzą ubezpieczenia własne (kaptywy) oraz alternatywne metody transferu ryzyka. Kaptywa to spółka ubezpieczeniowa należąca do przedsiębiorstwa, która ubezpiecza ryzyka macierzyste (i ewentualnie powiązane podmioty). W kontekście ryzyk klimatycznych kaptywy zyskują na znaczeniu, bo pozwalają firmie zachować długoterminową ciągłość ochrony nawet w zmiennych warunkach rynkowych. Przykładowo, jeśli tradycyjni ubezpieczyciele drastycznie podnoszą stawki za pokrycie powodzi, firma może zdecydować się przenieść tę warstwę ryzyka do kaptywy – czyli de facto samofinansować do pewnego poziomu – a dopiero od katastrofalnych poziomów szkody zabezpieczyć się reasekuracyjnie na rynku. Taki montaż pozwala lepiej kontrolować koszty w wieloletnim horyzoncie i uniezależniać się od wahań cyklu ubezpieczeniowego. Jak wskazują analizy Willis Towers Watson, kaptywy umożliwiają bardziej efektywne zarządzanie ryzykiem klimatycznym i stanowią platformę do długoterminowego finansowania strat związanych z klimatem. Kaptywa może też wykupić rozwiązania parametryczne (np. obligacje katastroficzne, reasekurację indeksową) i tym samym zdywersyfikować źródła potencjalnych wypłat – na co pojedyncza firma bez kaptywy miałaby ograniczone szanse. W efekcie zaawansowane przedsiębiorstwa traktują kaptywy jako strategiczne narzędzie w arsenale zarządzania ryzykiem klimatycznym, pozwalające łączyć prewencję z transferem oraz w razie potrzeby sięgać po globalny rynek reasekuracyjny na własnych warunkach.

Niektóre firmy korzystają również z instrumentów rynku kapitałowego do transferu ryzyka klimatycznego – np. emitują katastroficzne obligacje (cat bonds), które zapewniają ochronę przy wielkich katastrofach w zamian za kupon płacony inwestorom. Choć to rozwiązania niszowe, świadczą o tym, że finansowanie ryzyka klimatu wychodzi poza tradycyjne polisy. Jednak dla większości podmiotów to właśnie dobra polisa ubezpieczeniowa – czy to komercyjna, czy poprzez kaptywę – będzie podstawowym buforem chroniącym ich bilans.

Reasekuracja i pojemność rynku: trudna era klimatyczna

Wzrost częstotliwości i skali katastrof klimatycznych testuje również globalny rynek reasekuracji, który stanowi ostateczne zaplecze finansowe dla ubezpieczycieli. Ostatnie lata przyniosły serie rekordowych strat, wyczerpując kapitały wielu reasekuratorów i skłaniając ich do podniesienia cen oraz selektywniejszego oferowania ochrony. W 2022–2023 mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym utwardzeniem rynku reasekuracji katastroficznej – stawki wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent, a część reasekuratorów ograniczyła limity lub wycofała się z pokrywania pewnych ryzyk (np. powodzi pluwialnej czy ryzyka burz w określonych regionach). Na odnowieniach traktatów na 1 stycznia 2023 r. wiele czołowych cedentów odczuło spadek dostępnej pojemności i musiało podnieść retencje własne. To przełożyło się następnie na zaostrzenie warunków dla klientów korporacyjnych – skoro ubezpieczyciel mniej ryzyka może „oddać” reasekuratorom, musi ostrożniej dysponować własnym kapitałem i np. ograniczać sumy ubezpieczenia oferowane pojedynczym klientom czy wprowadzać udział własny. Podwyższone koszty reasekuracji przeniosły się też wprost na ceny polis korporacyjnych (mechanizm cost of risk). Według prognoz Fitch, dynamika wzrostu stawek reasekuracyjnych nieco wyhamowała w 2024 r., ale nadal oczekiwano średnich podwyżek <10% na odnowieniach kontraktów katastroficznych. Globalny kapitał reasekuracyjny co prawda odbudował się do rekordowych poziomów (ok. 769 mld USD w 2024 r.), jednak apetyty na ryzyko pozostają ostrożne.

Zmniejszenie udziału reasekuracji w pokrywaniu strat widać w statystykach – w 2024 r. reasekuratorzy pokryli tylko około 14% strat katastroficznych, podczas gdy większy ciężar pozostał na ubezpieczycielach i rządach. To sygnał, że luka ubezpieczeniowa może się pogłębiać. Dla dużych przedsiębiorstw oznacza to konieczność większej partycypacji w ryzyku, czy to poprzez wyższe franszyzy, czy niższe limity, albo właśnie poprzez poszukiwanie rozwiązań alternatywnych (jak kaptywy). W Dzienniku Ubezpieczeniowym przywoływano prognozę, że globalne składki na ubezpieczenia od ryzyk katastroficznych i klimatycznych wzrosną aż o 50% do 2030 r., aby nadążyć za rosnącymi szkodami (analiza BCG i Howden). To potwierdza, iż era droższego i trudniej dostępnego ubezpieczenia jest przed nami. Regulatorzy i rządy również dostrzegają problem – pojawiają się pomysły rozwiązań publiczno-prywatnych, subsydiowania ubezpieczeń katastroficznych czy ustanawiania funduszy solidarnościowych. Jednak dla indywidualnej firmy kluczowe jest już teraz budowanie odporności finansowej: optymalizacja programu ubezpieczenia, rozważenie samoubezpieczenia wybranych warstw ryzyka oraz inwestycje w ograniczanie potencjalnych strat.

Broker jako partner w zarządzaniu ryzykiem klimatycznym

W obliczu złożoności problemu klimatycznego rośnie rola brokerów ubezpieczeniowych jako strategicznych doradców przedsiębiorstw. Najlepsi brokerzy nie ograniczają się do roli pośrednika transakcyjnego, ale wnoszą wartość dodaną na wielu etapach: analizy ryzyka, strukturyzacji programu, transferu i negocjacji z rynkiem. Po pierwsze, broker wspomaga firmę w identyfikacji i kwantyfikacji ekspozycji klimatycznej. Dysponując specjalistycznymi narzędziami (mapy zagrożeń, modele katastroficzne, analizy danych pogodowych), broker jest w stanie oszacować potencjalny Probable Maximum Loss dla majątku klienta w różnych scenariuszach klimatycznych czy przeprowadzić stress-testy wpływu ekstremalnych zdarzeń na finanse firmy. Taka mapa ryzyka pozwala zarządowi świadomie zdecydować, które ryzyka zatrzymać (i np. zabezpieczyć technicznie), a które przenieść na ubezpieczyciela.

Kolejnym obszarem jest projektowanie struktury programu ubezpieczeniowego dostosowanej do potrzeb firmy i zmieniającego się rynku. Broker może rekomendować np. podział ryzyka na warstwy: podstawowa warstwa (częste, mniejsze szkody) może być objęta wyższą retencją własną lub kaptywą, natomiast warstwa katastroficzna – ubezpieczona na rynku, ewentualnie z dodatkiem rozwiązania parametrycznego, które zapewni szybką wypłatę tuż po zdarzeniu. Taka struktura wielowarstwowa, często z udziałem wielu ubezpieczycieli (tzw. subscribe market), zwiększa pojemność ochrony dostępnej dla klienta – szczególnie ważne, gdy pojedynczy ubezpieczyciel nie chce brać całego ryzyka na siebie. Broker zintegruje też programy w różnych liniach (majątek, OC, przerwy w działalności) tak, aby unikać luk i szarej strefy odpowiedzialności. Na przykład może zadbać, by ubezpieczenie BI obejmowało straty także wtedy, gdy przyczyną przestoju jest zakłócenie u dostawcy (tzw. contingent BI), co bywa krytyczne np. przy ekstremalnych upałach zakłócających łańcuch dostaw energii.

Dane i wiedza to kolejny filar wartości dodanej brokera. Brokerzy gromadzą informacje o aktualnych trendach: wiedzą, jakie są warunki na rynku reasekuracji, jakie limity po szkodach daje się pozyskać, które zakłady ubezpieczeń mają apetyt na dane ryzyko klimatyczne, a które się wycofują. Dzięki temu mogą skuteczniej negocjować – zarówno ceny, jak i klauzule. Doświadczony broker potrafi przekonać ubezpieczyciela do pewnych zapisów korzystnych dla klienta, np. do włączenia ryzyka powodzi na terenie, który wcześniej był wykluczony, argumentując to usprawnieniami ochrony przeciwpowodziowej w zakładzie (popartymi danymi i raportem inżynierskim). Brokerzy pełnią też rolę edukatorów i mediatorów: tłumaczą klientom wymagania ubezpieczycieli (np. dotyczące prewencji), a jednocześnie przedstawiają klienta w najlepszym świetle przed rynkiem, podkreślając jego dojrzałość w zarządzaniu ryzykiem. W kontekście ryzyk klimatycznych może to oznaczać np. przygotowanie szczegółowego underwriting submission z danymi o wszystkich lokalizacjach firmy i ich ekspozycji na poszczególne zagrożenia, wraz z opisem planów redukcji emisji i adaptacji – tak, aby ubezpieczyciel widział, że firma traktuje sprawę poważnie. Tego rodzaju działania często przekładają się na lepszą ofertę: wyższe limity, mniejszą podwyżkę składki lub choćby utrzymanie zakresu ochrony mimo trudnego rynku.

Wreszcie, broker pomaga w rozeznaniu alternatyw: jeśli pewne ryzyko nie znajdzie pokrycia w tradycyjnym rynku, broker wskaże inne opcje – od parametryków, przez kaptywy, po rządowe programy wsparcia (np. w rolnictwie czy ubezpieczeniach powodziowych w niektórych krajach). W Dzienniku Ubezpieczeniowym opisywano przypadki, gdzie dzięki kreatywności brokerów polscy klienci korporacyjni korzystali np. z międzynarodowych rozwiązań parametrycznych dla zabezpieczenia przychodów zależnych od pogody. Tego rodzaju innowacje brokerskie będą zyskiwać na znaczeniu w dobie klimatycznych turbulencji – standardowe polisy mogą nie wystarczyć, a zdolność brokera do „zszycia” różnych elementów programu ubezpieczeniowego pod konkretny profil ryzyka firmy staje się bezcenna.

Finansowe zarządzanie ryzykiem w erze klimatu – nowy paradygmat

Dynamicznie zmieniający się klimat wymusza zatarcie tradycyjnych granic między zarządzaniem ryzykiem a zarządzaniem finansami przedsiębiorstwa. Dziś dyrektor finansowy, risk manager i broker muszą mówić jednym głosem, planując wspólnie, jak chronić wartość firmy przed skutkami ekstremalnej pogody i transformacji niskoemisyjnej. Bilans firmy faktycznie „zaczyna się w polisie” – to od jakości i zakresu posiadanych ubezpieczeń zależy, jaka część potencjalnych strat klimatycznych uderzy bezpośrednio w wyniki finansowe. Jednak sama polisa to nie wszystko. Równie ważna jest prewencja i adaptacja, które zmniejszają prawdopodobieństwo szkody lub jej rozmiar, a tym samym czynią ryzyko ubezpieczalnym i optymalizują koszt transferu. Najlepsze rezultaty osiąga się, gdy zarządzanie ryzykiem jest integralną częścią strategii finansowej: inwestycje w odporność infrastruktury analizuje się tak samo jak inwestycje kapitałowe, a decyzje o akceptowalnym poziomie ryzyka podejmowane są świadomie na poziomie zarządu, z uwzględnieniem danych klimatycznych i scenariuszy. W świecie, gdzie – jak prognozuje PIU – niespełnienie celów klimatycznych może kosztować nas spadek PKB rzędu 10%, podejście „business as usual” przestaje być opcją. Nadchodzi era, w której CFO = Chief Future-proofing Officer – dyrektor finansowy odpowiedzialny za zabezpieczenie przyszłości firmy. Integracja zarządzania ryzykiem z finansami, przy ścisłej współpracy z branżą ubezpieczeniową, to najlepsza odpowiedź na wyzwania klimatyczne. Klimat stał się ryzykiem systemowym dla biznesu, ale z właściwymi narzędziami – polisą, reasekuracją, kaptywą, analizą danych – możemy to ryzyko okiełznać na tyle, by pozwoliło firmom nie tylko przetrwać, ale i rozwijać się w zrównoważony sposób. Puenta jest jasna: w dobie zmian klimatycznych przetrwają ci, którzy połączą zarządzanie ryzykiem z zarządzaniem finansowym, budując odporność organizacji na niespokojne czasy. Bo bilans dobrze chroniony polisą ma szansę pozostać bilansem zdrowym – niezależnie od tego, co przyniesie kolejny burzliwy sezon.

Ubezpieczenia na życie
Ubezpieczenia zdrowotne
Ubezpieczenia NNW
Ubezpieczenia turystyczne
Ubezpieczenia komunikacyjne
Ubezpieczenia nieruchomości
Ubezpieczenia finansowe
Prawo ubezpieczeniowe
Poliseo pamięta o końcu Twojego
ubezpieczenia
Wypełnij formularz, a przypomnimy Ci o zakończeniu polisy!
Pomoc w wyborze ubezpieczenia
Zostaw swój telefon - oddzwonimy i pomożemy Ci wybrać najlepszy pakiet.
*
*
Wyrażam zgodę na używanie przez SelectCentre sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KRS: 0000763236), w celu przekazywania mi informacji handlowych dotyczących produktów lub usług własnych lub Partnerów, w tym prowadzenia względem mnie marketingu bezpośredniego:
a) telekomunikacyjnych urządzeń końcowych:

za pomocą poczty e-mail

w formie SMS/MMS

w formie rozmowy telefonicznej

b) automatycznych systemów wywołujących w kontakcie telefonicznym lub mailowo
oraz wyrażam zgodę na przekazywanie przez GetMed Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie mojego imienia i nazwiska, adresu e-mail oraz numeru telefonu do SelectCentre Sp. z o.o. w celu przetwarzania przez tę spółkę moich danych osobowych na cele marketingowe wskazane powyżej.
Możesz także do nas zadzwonić:
222 210 800