Infolinia czynna 7 dni w tygodniu 222 210 800
wichura nad frabryką

Jak uwzględnić ryzyko pogodowe w kontekście nieruchomości prowadząc biznes?

Piotr Romanowski Piotr Romanowski

Zmiany klimatyczne nie są już abstrakcyjną prognozą, lecz odczuwalną rzeczywistością. Statystyki z ostatnich lat potwierdzają to, co przeczuwaliśmy, patrząc na gwałtowne burze za oknem.

W czerwcową noc 2025 r. w lubelskiej wsi Zakrzówek w ciągu kilkunastu minut spadł grad o średnicy nawet 5 cm, niszcząc doszczętnie sady, warzywniki i zboża. Dla okolicznych rolników ten krótki kataklizm oznaczał straty sięgające 100% plonów – zapowiadające się obiecujące uprawy zamieniły się w pobojowisko. Tego samego lata kierowcy ciężarówek stali w korkach, gdy huraganowy wiatr przewrócił tiry na ekspresówce, a właściciel fabryki pod Wrocławiem liczył straty po tym, jak nawałnica zerwała połowę dachu hali produkcyjnej. Takie historie jeszcze dekadę temu należały do rzadkości; dziś stają się w Polsce coraz częstsze. Jako broker ubezpieczeniowy z wieloletnim stażem obserwuję, że ryzyka pogodowe przestały być „niszowym” zagrożeniem, a stały się codziennym problemem klientów i ubezpieczycieli. W poniższej opowieści – osobistej, ale opartej na danych i przykładach – przyglądam się, jak zmieniający się klimat wpływa na portfele ubezpieczeniowe, jakie rozwiązania branża wdraża, by te ryzyka ujarzmić, oraz jak różne sektory w Polsce uczą się z tym żywiołem żyć.

Klimat się zmienia – ryzyko rośnie

Zmiany klimatyczne nie są już abstrakcyjną prognozą, lecz odczuwalną rzeczywistością. Statystyki z ostatnich lat potwierdzają to, co przeczuwaliśmy, patrząc na gwałtowne burze za oknem. Według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w latach 2015–2024 Polska odnotowała średnio o 35% więcej zdarzeń gradobić niż dekadę wcześniej, a liczba gwałtownych nawałnic wzrosła o około 28%. Co istotne, rośnie nie tylko częstotliwość, ale i siła żywiołów – większe kule gradu, silniejsze porywy wiatru – przez co szkody są coraz dotkliwsze. Przekłada się to na gwałtowny wzrost wypłacanych odszkodowań. Jeszcze w 2018 r. ubezpieczyciele wypłacili poszkodowanym przez burze i grad ok. 0,8 mld zł, podczas gdy w 2023 r. suma odszkodowań za te zjawiska sięgnęła rekordowych 1,2 mld zł (czyli o 45% więcej). Pierwszy kwartał 2022 przyniósł wichury, które spowodowały blisko 205 tys. szkód żywiołowych, podczas gdy rok wcześniej szkód było niecałe 121 tys. – wypłaty odszkodowań wzrosły z 390 mln zł do 691 mln zł rok do roku.

W skali globalnej trend jest podobny. Od sześciu lat ubezpieczyciele na świecie co roku wypłacają ponad 100 mld dolarów odszkodowań za katastrofy naturalne – to nowa norma biznesu ubezpieczeniowego. Wiele z tych strat wynika z ekstremalnych zjawisk pogodowych: huraganów, pożarów czy gwałtownych burz. Nic dziwnego, że branża mówi dziś o „kryzysie klimatycznym” także w kontekście finansowym. Coraz częściej w kuluarach ubezpieczycieli słyszę pytanie: czy komercyjny rynek udźwignie kumulację takich ryzyk w kolejnych dekadach? To nie czcza obawa – w niektórych regionach świata firmy ubezpieczeniowe wycofują się z obszarów najwyższego ryzyka, gdzie klimat drastycznie podniósł częstość katastrof (jak część wybrzeży USA), pozostawiając lukę w ochronie i windowanie cen polis. W Polsce na razie nie mówi się o wycofywaniu z całych regionów, ale underwriterzy zaostrzyli podejście do ryzyk pogodowych. Przy każdej odnowie programu ubezpieczeniowego klienci słyszą więcej pytań o zabezpieczenia przed wichurą czy zalaniem, a stawki za ubezpieczenia majątkowe w najbardziej narażonych lokalizacjach idą w górę. To echo ogólnego trendu: zdaniem analityków Reutersa zwiększona częstość szkód wymusza bardziej rygorystyczne podejście – wyższe składki i dokładniejszą weryfikację modeli ryzyka po stronie ubezpieczycieli.

Wyzwania dla ubezpieczycieli – od szkodowości po reasekurację

Wzrastająca szkodowość portfeli pogodowych stawia przed ubezpieczycielami wielowymiarowe wyzwania: aktuarialne, kapitałowe i operacyjne. Aktuariusze muszą na nowo kalibrować modele – dane historyczne stają się mniej przydatne, skoro „stoletnia” powódź czy gradobicie zdarza się dwa razy w dekadzie. Underwriterzy z kolei wprowadzają bardziej konserwatywne założenia. Od 2022 r., zgodnie z zaleceniem nadzoru, wiele towarzystw podniosło o 5–8 punktów procentowych wskaźniki bezpieczeństwa rezerw technicznych. Mówiąc prościej, odkładane są większe bufory finansowe na przyszłe szkody, co obniża co prawda bieżące wskaźniki rentowności, ale ma zagwarantować stabilność wypłat nawet przy skokowym wzroście liczby roszczeń. W wywiadach przedstawiciele firm przyznają, że to balansowanie między płynnością a wypłacalnością – rezerwy nie mogą zjeść całego zysku, ale doświadczenia ostatnich lat każą dmuchać na zimne.

Jednocześnie rośnie rola reasekuracji i transferu ryzyka. Polskie zakłady ubezpieczeń coraz chętniej cedują część ekspozycji na zagranicznych reasekuratorów o większej pojemności – popularność reasekuracji ryzyk pogodowych wyraźnie wzrosła w ostatnich latach. Globalne firmy reasekuracyjne włączają polskie ryzyka do swoich światowych portfeli, co częściowo łagodzi wpływ lokalnych katastrof na bilanse krajowych ubezpieczycieli. Oczywiście skutkuje to też wyższymi kosztami ochrony reasekuracyjnej (ceny traktatów katastroficznych idą w górę w reakcji na większą częstość szkód), ale dla wielu towarzystw to jedyna droga, by utrzymać ofertę ubezpieczeń od żywiołów. Coraz głośniej mówi się także o alternatywnych formach transferu, jak katastroficzne obligacje (cat bonds) – polskie zakłady zaczynają inwestować w instrumenty powiązane z ryzykami klimatycznymi, by dywersyfikować portfel.

Od strony operacyjnej firmy ubezpieczeniowe uczą się funkcjonować w trybie zarządzania kryzysowego. Gdy przez kraj przetacza się orkany Sabina czy Nadia, infolinie ubezpieczycieli odbierają kilkaset procent więcej zgłoszeń niż zwykle. Standardem stały się awaryjne procedury likwidacji szkód masowych – uproszczone oględziny (czasem zdalne), wypłaty zaliczek na poczet odszkodowań w 2–3 dni, mobilne biura w terenach dotkniętych katastrofą. Branża wypracowała je już po powodzi 2010 roku i doskonali z każdym kolejnym kataklizmem. Dzięki temu nawet przy dziesiątkach tysięcy szkód rocznie udaje się zachować ciągłość likwidacji. Niemniej, koszty obsługi takich zdarzeń rosną, a presja na wyniki finansowe jest odczuwalna. Mimo wielomilionowych wypłat odszkodowań ubezpieczyciele w Polsce wciąż jednak wychodzą na swoje – składki zbierane z polis od żywiołów przeważnie pokrywają wypłaty, choć margines topnieje. To pokazuje, że model ubezpieczeniowy nadal działa, ale margines błędu maleje. Jak obrazowo ujął to jeden z dyrektorów w branży: „pogoda już nie tylko rozmraża nam zimy, ale i rezerwy”.

Innowacyjne rozwiązania ubezpieczeniowe i brokerskie

Skoro ryzyko pogodowe stało się wrogiem publicznym numer jeden, ubezpieczyciele i brokerzy musieli sięgnąć po nowatorskie rozwiązania, by utrwalić te ryzyka w programach ochrony klientów. Klasyczne polisy majątkowe nie zawsze wystarczają – potrzebne są produkty szyte na miarę nowych zagrożeń. W branży dużo mówi się o następujących narzędziach transferu ryzyka klimatycznego:

  • Ubezpieczenia parametryczne (indeksowe) – to polisy, w których wypłata odszkodowania zależy od obiektywnego wskaźnika pogodowego, np. sumy opadów czy prędkości wiatru, osiągającego określony poziom. Wypłata następuje automatycznie po zajściu zdarzenia, bez tradycyjnej likwidacji szkody, co gwarantuje szybką pomoc finansową. Takie rozwiązania wypełniają luki klasycznych polis – działają nawet, gdy nie doszło do fizycznego zniszczenia mienia, a wystąpiła strata finansowa (np. przestój produkcji z braku prądu). Przykładem może być ciepła zima dla elektrociepłowni czy bezwietrzny sezon dla farmy wiatrowej – parametryczna polisa wypłaci świadczenie, rekompensując utracone przychody. Kilka lat temu Generali testowało nawet parametryczne ubezpieczenie… urlopu nad Bałtykiem: jeśli na wakacjach padało ponad 5 mm deszczu lub temperatura spadła poniżej 20°C, klient otrzymywał 350 zł odszkodowania – przelew przychodził następnego dnia, bez składania wniosku. Choć to póki co ciekawostka, pokazuje potencjał indeksowych polis w różnych branżach.
  • Dedykowane klauzule pogodowe w polisach – ubezpieczyciele wprowadzają specjalne zapisy w umowach, rozszerzające lub dopasowujące ochronę do nietypowych zdarzeń pogodowych. Przykładem są klauzule ulewowe i huraganowe w ubezpieczeniach budowlanych, zapewniające dodatkowy czas na realizację kontraktu w razie anomalii pogodowych, czy klauzule mrozowe w polisach przemysłowych, wyłączające odpowiedzialność ubezpieczyciela, jeśli obiekt nie był ogrzewany mimo silnych mrozów. Pojawiają się także klauzule indeksacyjne – np. w ubezpieczeniach upraw od suszy, gdzie odszkodowanie zależy od poziomu wilgotności gleby notowanego przez oficjalne stacje meteo. Takie zapisy pozwalają utrwalić ryzyko pogodowe w ramach istniejących umów, zamiast konstruować osobne polisy.
  • Reasekuracja i alternatywny transfer ryzyka – jak wspomniano, krajowi ubezpieczyciele transferują coraz większą część ryzyk klimatycznych do reasekuratorów globalnych. Brokerzy odgrywają tu kluczową rolę, negocjując korzystne traktaty reasekuracyjne i zabezpieczając pojemność nawet na bardzo ekstremalne scenariusze (np. serię powodzi w jednym roku). Dla największych klientów korporacyjnych tworzy się programy wielowarstwowe – pierwszą warstwę ryzyka pokrywają polisy krajowe, wyższe straty przejmuje reasekuracja, a najrzadsze katastrofy mogą być finansowane np. przez emisję cat bondów na rynkach kapitałowych. Dzięki takiemu stackowi ochrony nawet ryzyka teoretycznie nieubezpieczalne stają się przynajmniej częściowo przenoszalne. Przykładowo samorządy rozważają obecnie rozwiązania typu „pandemiczna obligacja klimatyczna” – wypłacającą środki na odbudowę infrastruktury po klęsce – co pokazuje, że granica między ubezpieczeniem a finansami coraz bardziej się zaciera.
  • Produkty prewencyjno-ubezpieczeniowe – innowacją ostatnich lat jest łączenie ubezpieczenia z usługami zapobiegania szkodom. Firmy oferują klientom np. czujniki pogodowe i systemy alarmowe w pakiecie z polisą: jeżeli zbliża się burza, klient dostaje komunikat z aplikacji, by zabezpieczyć mienie (o tym szerzej za moment). Niektóre zakłady wprowadzają też programy risk managementu klimatycznego – audytują nieruchomości klienta pod kątem odporności na żywioły i sugerują konkretne modernizacje (wzmocnienie dachu, instalacja klap zwrotnych na kanalizacji itp.), często warunkując od tego wysokość składki. To podejście partnerstwa z klientem: ubezpieczyciel nie tylko sprzedaje polisę, ale pomaga zmniejszyć ryzyko jeszcze przed szkodą.

Edukacja, prewencja i meteorologia – wspólny front

Każdy doświadczony ubezpieczyciel powie, że najlepszą polisą jest prewencja. W przypadku ryzyk pogodowych nabiera to nowego znaczenia. Klienci – zarówno indywidualni, jak i biznesowi – muszą zrozumieć, z jakimi zagrożeniami się mierzą i jak mogą sami ograniczać skutki żywiołów. Edukacja klimatyczna w ubezpieczeniach stała się więc priorytetem. Polska Izba Ubezpieczeń od lat prowadzi kampanie uświadamiające: przypomina o ubezpieczaniu domów od powodzi (bo wciąż tylko 62% polskich domów ma ochronę od powodzi), tłumaczy rolnikom zasady polis dotowanych, organizuje szkolenia z likwidacji szkód masowych dla samorządów. Z kolei brokerzy przygotowują dla firm analizy zagrożeń – np. mapy powodziowe czy scenariusze wpływu długotrwałej suszy na biznes – aby pomóc klientom włączyć ryzyko pogodowe do planów ciągłości działania.

Kluczowym elementem prewencji stała się współpraca z meteorologami i wykorzystanie nowoczesnych technologii do wczesnego ostrzegania. Kilka lat temu zdziwiłem się, gdy jeden z klientów zapytał: „Czy mój ubezpieczyciel może mnie uprzedzić SMS-em o zbliżającej się nawałnicy?”. Dziś to już standard. Compensa uruchomiła usługę Alertów Pogodowych – wysyła do klientów SMS-y ostrzegające przed burzą lub gradem dokładnie w okolicy ich ubezpieczonej nieruchomości. Co więcej, w komunikacie podaje też wskazówki, jak zminimalizować skutki żywiołu, oraz link do strony ułatwiającej szybkie zgłoszenie ewentualnej szkody. Podobnie UNIQA we współpracy z IMGW wdrożyła platformę i aplikację mobilną, która rozsyła zarządcom budynków ostrzeżenia o nagłych zmianach pogody. Dzięki takim alertom klienci mogą wcześniej zareagować – np. schować samochód do garażu przed gradem, zabezpieczyć okna, uruchomić pompy, gdy nadchodzi ulewa. Z moich rozmów z klientami wynika, że te proste środki potrafią zapobiec wielu szkodom albo przynajmniej zmniejszyć ich rozmiar.

Nie do przecenienia jest też rola publicznych systemów ostrzegania (Alert RCB) i mediów w przekazywaniu prognoz zagrożeń. Ubezpieczyciele coraz ściślej współpracują z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej – nie tylko przy alertach, ale i przy tworzeniu długoterminowych analiz klimatycznych. Dane IMGW o częstości groźnych zjawisk są wykorzystywane do aktualizacji modeli katastroficznych oraz… do przekonywania regulatorów i rządzących, że potrzebne są rozwiązania systemowe (np. fundusze solidarnościowe czy obowiązkowe ubezpieczenia w pewnych strefach zalewowych). Wiedza naukowa stała się sprzymierzeńcem branży – polisy przyszłości rodzą się na styku aktuariatu i meteorologii.

Ubezpieczenia na życie
Ubezpieczenia zdrowotne
Ubezpieczenia NNW
Ubezpieczenia turystyczne
Ubezpieczenia komunikacyjne
Ubezpieczenia nieruchomości
Ubezpieczenia finansowe
Prawo ubezpieczeniowe
Poliseo pamięta o końcu Twojego
ubezpieczenia
Wypełnij formularz, a przypomnimy Ci o zakończeniu polisy!
Pomoc w wyborze ubezpieczenia
Zostaw swój telefon - oddzwonimy i pomożemy Ci wybrać najlepszy pakiet.
*
*
Wyrażam zgodę na używanie przez SelectCentre sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KRS: 0000763236), w celu przekazywania mi informacji handlowych dotyczących produktów lub usług własnych lub Partnerów, w tym prowadzenia względem mnie marketingu bezpośredniego:
a) telekomunikacyjnych urządzeń końcowych:

za pomocą poczty e-mail

w formie SMS/MMS

w formie rozmowy telefonicznej

b) automatycznych systemów wywołujących w kontakcie telefonicznym lub mailowo
oraz wyrażam zgodę na przekazywanie przez GetMed Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie mojego imienia i nazwiska, adresu e-mail oraz numeru telefonu do SelectCentre Sp. z o.o. w celu przetwarzania przez tę spółkę moich danych osobowych na cele marketingowe wskazane powyżej.
Możesz także do nas zadzwonić:
222 210 800