Corporate Sustainability Reporting Directive (CSRD) zmienia zasady gry w ocenie ryzyka ubezpieczeniowego. Obowiązkowe raportowanie zrównoważonego rozwoju to już nie tylko wymóg regulacyjny, ale także papierek lakmusowy, który decyduje o warunkach ubezpiec
Ujednolicone standardy ESG (Environmental, Social, Governance) dostarczą ubezpieczycielom ogromnej ilości informacji o klientach – od strategii klimatycznej po politykę różnorodności – co pozwoli lepiej selekcjonować ryzyka. Nic dziwnego, że branża ubezpieczeniowa popiera cele CSRD, przewidując, że od 2024 r. ponad 50 tys. dużych firm w UE ujawni szeroki zestaw danych ESG. W praktyce, CSRD staje się testem ubezpieczalności biznesu: firmy raportujące rzetelnie i spełniające standardy mogą liczyć na lepsze warunki polis, podczas gdy zaniedbania lub greenwashing mogą skutkować ostrzejszymi warunkami albo nawet brakiem ochrony.
D&O: ESG na celowniku ubezpieczeń odpowiedzialności zarządu
Dyrektorzy i członkowie zarządów stają się jednymi z głównych adresatów nowych wymogów ESG. Wprowadzenie obowiązkowego raportowania zrównoważonego rozwoju zwiększa ryzyko, że menedżerowie odpowiadać będą za niedopełnienie tych obowiązków. Jak zauważa Anna Kobylińska, rosnące znaczenie ESG oznacza większe ryzyko odpowiedzialności członków zarządu za niespełnienie nowych standardów – brak raportu ESG lub niezgodność z dyrektywą może skutkować roszczeniami przeciwko zarządowi z tytułu strat firmy. To bezpośrednio przekłada się na polisy D&O (Directors and Officers Liability), które mogą pokrywać koszty obrony i odszkodowań w takich sprawach. Innymi słowy, ESG stało się nowym źródłem ryzyka D&O.
Ubezpieczyciele reagują, dostosowując underwriting. Przy zawieraniu polis D&O muszą teraz identyfikować i oceniać ryzyka związane z ESG. Przedsiębiorstwa ignorujące wymogi CSRD są postrzegane jako bardziej ryzykowne – ubezpieczyciel może zażądać wyższej składki lub odmówić pełnej ochrony. Potwierdza to globalna perspektywa: według Allianz Global Corporate & Specialty, nieodpowiednie ujawnienie lub lekceważenie kwestii ESG przez spółkę lub jej zarząd może skończyć się „złymi wiadomościami” – spadkiem kursu akcji, pozwami inwestorów i interwencją regulatorów. Tematy ESG stały się znaczącym źródłem ryzyka D&O zarówno dla firm, jak i ich ubezpieczycieli. W praktyce oznacza to, że każda spółka raportująca pod CSRD powinna traktować te raporty równie poważnie, co sprawozdania finansowe – błędy lub zaniechania mogą uderzyć w zarząd i uruchomić lawinę roszczeń.
Majątek i klimat: wpływ CSRD na ubezpieczenia majątkowe
Obowiązki raportowe CSRD obejmują również ujawnianie ryzyk klimatycznych i planów ich zarządzania. Dla ubezpieczeń Property (majątkowych) oznacza to, że ubezpieczyciele zyskują wgląd w przygotowanie firmy na zmiany klimatu i zdarzenia katastroficzne. Firmy muszą raportować np. swoje emisje CO₂, strategie redukcji oraz podatność aktywów na ekstremalne zjawiska pogodowe. Jeśli raport wykaże, że przedsiębiorstwo nie ma planu adaptacji (np. fabryki są zagrożone powodzią, a brak jest zabezpieczeń), może to wpłynąć na ofertę ubezpieczenia: polisę dostanie, ale z wyższą składką, ograniczonym limitem lub wyłączeniem ryzyk katastroficznych. Już dziś obserwujemy, że ekstremalne zjawiska pogodowe zwiększają liczbę szkód i wypłat, co przekłada się na podwyżki składek oraz ograniczenia ochrony – ubezpieczyciele wycofują się z obszarów wysokiego ryzyka, przez co niektórym klientom trudno uzyskać ubezpieczenie, a czasem jest to wręcz niemożliwe.
CSRD zmusza firmy do ujawnienia takich zagrożeń, co paradoksalnie może prowadzić do „self-selection” ryzyka: przedsiębiorstwa świadome swoich ekspozycji klimatycznych podejmują działania zaradcze (np. inwestują w zabezpieczenia majątku), żeby sprostać wymaganiom raportu – i tym samym pozostają ubezpieczalne. Natomiast firmy bagatelizujące zmiany klimatu odczują to w polisach: ubezpieczyciel może np. zaproponować sublimit na szkody powodziowe albo zastosować wysoką franszyzę, jeśli z raportu wynika brak należytej ochrony przed żywiołami. Regulacyjny nacisk CSRD na analizę długoterminowych skutków klimatu sprawia, że tradycyjne modele ryzyka wymagają korekt – historyczne dane to za mało, liczy się forward-looking analysis. Insurerzy coraz częściej pytają o strategie ESG przy ubezpieczaniu majątku: czy budynki są energooszczędne, czy lokalizacje uwzględniają ryzyko powodzi, czy firma ma plan awaryjny na przerwy w działalności spowodowane klęskami żywiołowymi. Taki ESG underwriting staje się nowym standardem oceny ryzyka – uwzględnia nie tylko stan fizyczny obiektu, ale i kontekst zrównoważonego rozwoju (np. ślad węglowy aktywów czy strategie adaptacji).
Ryzyka środowiskowe a ubezpieczenie OC środowiskowej
OC środowiskowe (ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za szkody w środowisku) to linia, gdzie jakość raportowania ESG ma szczególne znaczenie. CSRD wymaga ujawnienia wpływu działalności na środowisko – od zużycia surowców po zanieczyszczenia i ryzyko awarii ekologicznych. Jeśli firma skrzętnie raportuje te kwestie i wdraża polityki zarządzania środowiskowego, daje sygnał ubezpieczycielowi: ryzyko jest pod kontrolą. Wówczas łatwiej o korzystną ofertę OC środowiskowej. Z kolei braki lub przekłamania w raportach ESG mogą zapalić czerwone światło. Ubezpieczyciel może uznać, że firma ukrywa potencjalne bombki ekologiczne, i w efekcie odmówić pełnego pokrycia. Przykładowo, jeśli zakład chemiczny nie ujawnia w raporcie danych o gospodarowaniu odpadami niebezpiecznymi, może spodziewać się, że ubezpieczyciel włączy klauzulę wyłączającą szkody związane z tym obszarem albo zażąda szczegółowego audytu przed zawarciem umowy.
Mechanizm jest prosty: przejrzystość buduje zaufanie. Gdy raport CSRD pokazuje, że firma identyfikuje ryzyka środowiskowe i ma plany ich ograniczenia (np. systemy zapobiegania skażeniom, procedury awaryjne), ubezpieczyciel chętniej udzieli OC środowiskowego na standardowych warunkach. Natomiast brak danych lub dane złej jakości obniżają ubezpieczalność – ubezpieczyciel nie lubi niewiadomych. Polska Izba Ubezpieczeń ostrzegała, że brak dostępności danych ESG lub ich niska jakość mogą prowadzić do niewłaściwej wyceny produktów ubezpieczeniowych, zwłaszcza tych „zielonych”. Innymi słowy, gdy firma nie dostarcza rzetelnych informacji o swoim wpływie na środowisko, asekurator albo zrekompensuje to sobie wyższą ceną, albo wycofa się z oferowania ochrony.
W skrajnych sytuacjach niedopełnienie obowiązków ESG może skutkować całkowitym brakiem pokrycia szkód środowiskowych. Jeśli dojdzie do poważnej szkody ekologicznej, a w dochodzeniu okaże się, że firma zataiła pewne informacje w swoich sprawozdaniach (np. niezgłoszone substancje w glebie czy brak wymaganych zabezpieczeń), ubezpieczyciel może kwestionować wypłatę odszkodowania z uwagi na istotne naruszenie obowiązków informacyjnych. Taka sytuacja to katastrofa reputacyjna i finansowa – dlatego compliance z CSRD staje się dla działów ochrony środowiska nie mniej ważne niż filtracja ścieków.
Gdy dane (nie)zgodne z CSRD wpływają na warunki polis
Mechanizmy przekładania jakości raportowania na ubezpieczalność działają na kilku poziomach:
- Ocena ryzyka i selekcja klientów: Ubezpieczyciele już na etapie analizy ryzyka odrzucają wnioski firm, które jawią się jako nieprzejrzyste ESG. Na przykład, jeżeli spółka nie opublikuje wymaganego raportu CSRD lub wypełni go zdawkowo, underwriter może ocenić, że ryzyko niewiadomych jest zbyt duże i odmówić oferty – bądź zaproponować węższy zakres (np. bez OC środowiskowej). CSRD działa więc jak sito: z rynku ubezpieczeniowego odpadają ci, którzy nie zdają egzaminu z transparentności.
- Składki i franszyzy: Dla klientów na pograniczu akceptowalności istotne są wyceny. Jeżeli raport ESG wykazuje słabości (np. brak polityki redukcji emisji, częste incydenty środowiskowe w przeszłości), ubezpieczyciel skalkuluje wyższą składkę lub zażąda większego udziału własnego. Taka firma jest oceniana jako bardziej prawdopodobne źródło szkody, więc płaci „premię za ryzyko ESG”. Z drugiej strony, przedsiębiorstwa wykazujące w raportach postępy w zrównoważonym rozwoju mogą liczyć na zniżki. Jak wskazują komentarze w branży, firmy świadome swojego wpływu na środowisko i społeczeństwo mogą uzyskać niższe stawki i lepsze warunki, bo ubezpieczyciele aktywnie promują wysokie standardy ESG, wynagradzając odpowiedzialnych klientów.
- Limity i wyłączenia: Gdy pewnych ryzyk nie da się wycenić z braku danych, odpowiedzią stają się wyłączenia lub ograniczenia w polisach. Przykład: spółka przemysłowa raportuje emisje zanieczyszczeń tylko ogólnikowo. Ubezpieczyciel może w OWU dodać klauzulę wyłączającą szkody powstałe wskutek emisji wykraczających poza deklarowane poziomy. Albo przy OC środowiskowym – wprowadzić limit odpowiedzialności dla szkód chronionych gatunków, jeśli firma nie monitoruje bioróżnorodności. W ten sposób braki informacyjne przekładają się na węższy zakres ochrony. Błędne lub fałszywe informacje ESG to zaś ryzyko odmowy wypłaty: gdyby okazało się, że klient świadomie podał nieprawdziwe dane (greenwashing), ubezpieczyciel może powołać się na rażące niedbalstwo przy ocenie ryzyka i uchylić się od odpowiedzialności za szkodę powstałą wskutek zatajenia prawdy.
- Warunki prewencyjne: Coraz częściej polisy – zwłaszcza dla większych podmiotów – zawierają klauzule prewencyjne związane z ESG. Ubezpieczyciel może wymagać, aby ubezpieczony zrealizował określone działania pod groźbą zwiększenia składki lub wypowiedzenia umowy. Przykładowo, jeżeli raport CSRD wykaże brak planu redukcji zużycia wody w regionie dotkniętym suszą, w umowie ubezpieczenia mienia może pojawić się wymóg opracowania i wdrożenia takiego planu w ciągu roku. Niespełnienie – skutkuje ograniczeniem odpowiedzialności przy szkodzie związanej z brakiem wody. ESG staje się więc elementem warranty w polisach: firmy muszą się zobowiązać do pewnych standardów, by utrzymać pełną ochronę.
Wykorzystanie danych ESG przez ubezpieczycieli i reasekuratorów
Dane ESG pozyskiwane dzięki CSRD to kopalnia wiedzy dla underwriterów. Ubezpieczyciele oraz reasekuratorzy integrują te informacje w swoich modelach, wpływając na wszystkie parametry umowy ubezpieczenia:
- Wycena składki: Dane o emisjach CO₂, efektywności energetycznej, wypadkowości czy polityce antykorupcyjnej mogą działać jak swego rodzaju rating ryzyka. Jeżeli spółka ma wysoki ślad węglowy bez planu redukcji, ubezpieczyciel może kalkulować, że poniesie większe koszty (choćby wskutek przyszłych podatków węglowych czy częstszych zdarzeń klimatycznych) – i adekwatnie podnosi składkę. Z kolei firma z ambitnym planem ESG, inwestująca w bezpieczeństwo i zielone technologie, może być nagrodzona niższą stawką. Ubezpieczyciele dysponują coraz bardziej zaawansowanymi metodami, by przełożyć wskaźniki ESG na ryzyko ubezpieczeniowe. Przykładowo Munich Re czy Swiss Re opracowały wewnętrzne ratingi ESG klientów i nie tylko wyceniają ryzyko, ale wręcz odmawiają ubezpieczenia pewnych działalności niezgodnych z ich polityką ESG (jak np. nowe kopalnie węgla czy odwierty arktyczne). W efekcie składka staje się narzędziem zachęty: „dobrzy” ESG płacą mniej, „źli” więcej albo wcale nie dostają ochrony.
- Limity i pojemność: Reasekuratorzy globalni coraz wnikliwiej analizują portfele ubezpieczycieli pod kątem zrównoważonego rozwoju. Jeśli portfel zawiera dużo ryzyk wysokoemisyjnych (np. elektrownie węglowe, przemysł ciężki bez planu transformacji), reasekurator może ograniczyć pojemność (capacity) na te ryzyka lub podnieść ceny reasekuracji. To przenosi presję na ubezpieczycieli, by ograniczać ekspozycję na „brudne” sektory. W praktyce wiele towarzystw przyjęło limity – np. nie ubezpieczamy firm, które ponad X% przychodów mają z węgla. Jak podaje raport Insure Our Future, węgiel staje się nieubezpieczalny: już 17 największych ubezpieczycieli ogłosiło polityki wycofania z węgla, a 62% reasekuratorów stosuje ograniczenia w tym zakresie. Sektory uznane za niespełniające kryteriów zrównoważonego rozwoju tracą więc dostęp do pojemności ubezpieczeniowej – przykładem jest branża węglowa, gdzie projekty często nie znajdują żadnego ubezpieczyciela, poza rynkami niszowymi lub państwowymi gwarancjami.
- Wyłączenia i klauzule: Dane ESG służą też do konstruowania nowych klauzul kontraktowych. Ubezpieczyciele wprowadzają np. klauzule klimatyczne, które uzależniają ochronę od utrzymania przez klienta określonego poziomu emisji lub realizacji celów redukcyjnych. Reasekurator może wymagać, aby cedenci (ubezpieczyciele) raportowali skład portfela wg ekspozycji ESG – jeśli np. przekroczą ustalony próg udziału wysokoemisyjnych branż, reasekuracja może nie pokrywać szkód powyżej pewnego limitu. W ten sposób dane ESG kształtują strukturę programów ubezpieczeniowych, pojawiają się też wyłączenia odpowiedzialności za świadome naruszenia standardów ESG przez ubezpieczonego. Przykład: polisa D&O może wyłączać pokrycie roszczeń, które wynikły z oczywistego zaniechania obowiązków ESG przez zarząd (co mogłoby być kwalifikowane jako działanie w złej wierze).
- Underwriting inwestycyjny: Warto wspomnieć, że ubezpieczyciele są też inwestorami – a dane CSRD karmią ich analizy portfelowe. Integracja ESG dotyczy nie tylko strony ubezpieczeniowej, ale i inwestycyjnej bilansu. Towarzystwa, raportując własne wskaźniki (np. Taxonomy KPI), potrzebują danych od firm, w które inwestują składki. Insurance Europe wskazuje, że dzięki CSRD ubezpieczyciele wreszcie zyskają wiarygodne informacje o spółkach, które ubezpieczają i w które inwestują – i wykorzystają je m.in. do raportowania zgodnie z SFDR czy Taksonomią. To oznacza, że relacja ubezpieczyciel-klient nabiera nowego wymiaru: firmy nie są już anonimowymi ryzykami, ale stają się partnerami w zrównoważonej transformacji, z którymi ubezpieczyciel chce „grać do jednej bramki” (np. oferując kapitał i ochronę tylko tym, którzy wpisują się w zielony kierunek).
Różnice sektorowe w kontekście ESG i ubezpieczalności
Wpływ CSRD na ubezpieczalność nie rozkłada się równomiernie – zależy od sektora. Wymogi raportowania są co prawda uniwersalne, ale poszczególne branże stoją przed różnymi wyzwaniami ESG, co przekłada się na podejście ubezpieczycieli:
- Przemysł ciężki (hutnictwo, cementownie, kopalnie): sektory te mają wysoką emisję CO₂ i intensywny wpływ środowiskowy. Dla ubezpieczycieli to ryzyka „brudne” i potencjalnie nieubezpieczalne, jeśli nie widać planu transformacji. Firmy przemysłu ciężkiego raportujące brak strategii dekarbonizacji mogą spotkać się z odmową odnowienia polis majątkowych lub ogromnym wzrostem składek. Z drugiej strony, szczegółowe dane o redukcji emisji czy inwestycjach w czystsze technologie mogą uratować ich ubezpieczalność. Na przykład jedna z polskich hut po przeprowadzeniu analizy ESG i modernizacji filtrów otrzymała standardową ofertę ubezpieczenia mienia, podczas gdy inna – ignorująca kwestie środowiskowe – musiała szukać ochrony za granicą, po tym jak lokalni ubezpieczyciele wycofali się z pokrycia jej starej kotłowni węglowej (scenariusz wskazujący na ESG jako kryterium selekcji).
- Energetyka: sektor energetyczny jest pod lupą z powodu transformacji klimatycznej. Firmy oparte na paliwach kopalnych stają się coraz trudniejsze do ubezpieczenia – wiele towarzystw w ogóle wyklucza nowe projekty węglowe czy naftowe. Elektrownie węglowe bez planu redukcji emisji mogą znaleźć ofertę tylko wśród ubezpieczycieli spoza głównego nurtu (np. azjatyckich, gdzie wytyczne ESG są łagodniejsze). Natomiast spółki energetyczne inwestujące w OZE i raportujące zgodnie z CSRD (np. ujawniają intensywność emisji na kWh i cele na najbliższe lata) mają szansę na kontynuację ochrony – choć i tu ubezpieczyciele wprowadzają warunki, np. zobowiązanie do wygaszania najstarszych bloków węglowych. Reasekuratorzy tną pojemność dla energii kopalnej, stąd ubezpieczenie dużych aktywów tego typu jest drogie i pełne wyłączeń. Z kolei farmy wiatrowe czy fotowoltaiczne – choć technologicznie ryzykowne – są chętnie ubezpieczane, bo wpisują się w politykę ESG (co nieraz skutkuje preferencyjnym podejściem przy likwidacji szkód, by nie zniechęcać inwestorów do zielonych projektów).
- Transport i logistyka: ta branża mierzy się głównie z wyzwaniem emisji (floty pojazdów, paliwa) oraz łańcucha dostaw. Raportowanie ESG w logistyce skupia się m.in. na śladzie węglowym transportu, zużyciu paliw alternatywnych, bezpieczeństwie pracy kierowców. Ubezpieczyciele oceniają, czy firma logistyczna ma plan przejścia na pojazdy niskoemisyjne, jak dba o szkolenia z eco-drivingu i czy monitoruje warunki pracy (np. czas jazdy – aspekt Social). Firmy spedycyjne o wysokiej świadomości ESG (co potwierdzają ich raporty) mogą liczyć na niezmienne warunki AC floty czy OC przewoźnika, a nawet zniżki za telemetrię redukującą zużycie paliwa. Natomiast przewoźnicy ignorujący te trendy mogą doświadczać hard marketu – np. brak ofert ubezpieczenia ciągników siodłowych Euro 3 bez planu wymiany na nowsze. Sektor logistyczny cechuje się dość wysoką świadomością ESG – badania pokazują, że tylko 15% firm transportowych nie planuje żadnych działań w tym zakresie, co wynika z presji zleceniodawców i rosnących kosztów paliwa (motywujących do raportowania i redukcji emisji).
- FMCG (dóbr szybkozbywalnych): w tej branży kluczowe są kwestie społeczne i środowiskowe w łańcuchu dostaw. Supermarkety, producenci żywności czy odzieży raportują np. zużycie wody, politykę opakowań, prawa pracowników u dostawców. Ubezpieczyciele w polisach produktowych i odpowiedzialności ogólnej patrzą, czy firma ma certyfikaty zrównoważonego pochodzenia surowców (np. Rainforest Alliance, Fair Trade) i czy raportuje incydenty, takie jak wycofania produktu czy protesty społeczne. Branża FMCG o słabej ocenie ESG (np. skandale etyczne, duży plastikowy ślad) może być narażona na wyższe stawki OC za produkt lub nawet wykluczenie pewnych ryzyk (np. klauzule wyłączające odpowiedzialność za szkody środowiskowe od opakowań, jeśli firma nie ma planu ich ograniczenia). Z kolei liderzy ESG w FMCG – redukujący np. cukier, plastik czy poprawiający warunki pracy w fabrykach azjatyckich – budują lepszy wizerunek ryzyka, co brokerzy skrzętnie wykorzystują przy przedstawianiu takich klientów ubezpieczycielom.
- Budownictwo: sektor budowlany jest szczególnie wrażliwy na ocenie ryzyka, bo projekty są długotrwałe i kapitałochłonne. ESG w budownictwie to głównie wpływ na środowisko (materiały, odpady, emisje na placu budowy) oraz bezpieczeństwo pracy. Ubezpieczyciele oceniając firmy budowlane zwracają uwagę m.in. na stosowanie „zielonych” materiałów (np. cement o obniżonym śladzie węglowym), standardy BHP i wskaźniki wypadkowości, a także politykę antykorupcyjną przy przetargach (Governance). Coraz większe znaczenie mają dane ESG, historia realizacji projektów i zdolność do zarządzania ryzykiem kontraktowym – te czynniki budują wiarygodność wykonawcy w oczach ubezpieczyciela. Brokerzy wskazują, że w ocenie wykonawcy przy ubezpieczeniach CAR/EAR i gwarancjach kontraktowych analizuje się nie tylko finanse i doświadczenie, ale też czy firma wdraża zasady zrównoważonego rozwoju (np. minimalizuje hałas i pył na budowie, dba o lokalną społeczność). W praktyce, wykonawca z dobrą kartą ESG może uzyskać wyższą sumę gwarancyjną i szerszy zakres polis, podczas gdy ten z licznymi uchybieniami środowiskowymi napotka ostrożność ubezpieczyciela. Pewnym problemem jest, że w budownictwie publicznym zamawiający rzadko wymagają raportów ESG – co sprawia, że część firm wciąż traktuje to jako „zbędny papier”. Jednak rosnąca rola gwarancji ubezpieczeniowych i ubezpieczeń projektów powoduje, że dane ESG przebijają się do standardu oceny ryzyka także w tej branży (np. już teraz ubezpieczyciele analizują intensywność emisji CO₂ na mln zł kontraktu czy procent recyklingu odpadów budowlanych przy dużych przetargach infrastrukturalnych).
Rola brokera w analizie danych niefinansowych
W nowym świecie raportowania ESG broker ubezpieczeniowy pełni rolę tłumacza i adwokata klienta przed rynkiem ubezpieczeniowym. To broker pomaga firmie przełożyć setki stron raportu CSRD na język zrozumiały dla underwritera. Analiza danych niefinansowych staje się rutynową częścią pracy brokera – obok tradycyjnej oceny ryzyk fizycznych czy finansowych. Brokerzy już tworzą wyspecjalizowane zespoły ds. ESG, które przeglądają raporty klientów, identyfikują potencjalne „czerwone flagi” dla ubezpieczycieli i doradzają, jak je zaadresować jeszcze przed zaprezentowaniem ryzyka do ubezpieczenia.